Ocena:2.91, Głosów:35
Aktualności2013-05-14, 15:25 Autor: toudi wyświetleń: 370
BeskidzkaPiłka pl podsumowała XII kolejke.
Za nami kolejny deszczowy weekend maja, mimo niesprzyjającej aury na boiskach skoczowskiej B klasy byliśmy świadkami gradu bramek. W czterech spotkaniach kibice mogli zobaczyć, aż... 28 goli, co daje zawrotną średnią 6,5 bramki na mecz. I gospodarze, i goście zwyciężali w tej serii spotkań dwukrotnie. Mimo pauzy Wyzwolenie Simoradz utrzymało pozycję lidera. Do wyścigu o awans dołączyły na dobre Ochaby. Kolejne spotkania zapowiadają niezwykłe emocje.
WIĘCEJ W ROZWINIĘCIU!!!!!!
Przed spotkaniem w Iskrzyczynie, wielu z kibiców skoczowskiej B klasy jako faworyta wskazałoby drużynę rezerw Olimpii Goleszów. Jednak o tym, że piłka nożna na tym szczeblu rozgrywek rządzi się swoimi prawami, a zespoły niejednokrotnie mają problemy z skompletowaniem kadry na mecz mogliśmy przekonać się w ubiegłą niedzielę. Goście przyjechali do Iskrzyczyna w dziesiątkę, co mogło dla nich wróżyć bardzo ciężkie spotkanie. Iskra pokazała, że mimo ostatniego miejsca w lidze potrafi radzić sobie z osłabionym rywalem. Rezerwy Olimpii zostały wręcz zdemolowane, bo trudno inaczej nazwać porażkę 8-0. Gospodarze już do przerwy prowadzili 4-0, a po dwa trafienia zanotowali Szymon Staniek oraz Władysław Gaszczyk. Po zmianie stron na boisku obraz gry nie uległ metamorfozie. Słabnący z minuty na minutę goście oddawali coraz to więcej pola gospodarzom, którzy skrzętnie zaaplikowali kolejne cztery bramki. Hattricka skompletował Szymon Staniek, a po jednym trafieniu odnotowali Andrzej Ciosk, Michał Staniek oraz Tomasz Stawowczyk. Mamy nadzieję, że problemy kadrowe z którymi borykała się tego dnia drużyna rezerw Goleszowa były ostatnimi tej rundy. Iskrzyczyn dzięki wysokiemu zwycięstwu zrówał się dorobkiem punktowym z Strażakiem Dębowiec.
Sobotnia inauguracja rozpoczęła się od gradu bramek w Dębowcu. W deszczowowe popołudnie kibice zgromadzeni na trybunach byli świadkami, aż jedenastu trafień. Ku niepocieszeniu gospodarzy, aż ośmiokrotnie trafiali goście z Pierśćca. Miejscowemu Strażakowi ta sztuka udała się zaledwie trzykrotnie. Z całą pewnością piłkarze Strażaka jak najszybciej będą chcieć zapomnieć o pierwszej połowie tego spotkania. Do przerwy Pierściec, po dwóch golach Adriana Bojdy oraz po jednym trafieniu Daniela Jaworskiego i Krystiana Kusia, prowadził 4-0 . Początek drugiej odsłony spotkania to istny festiwal bramek. Wielkie strzelanie w tej części spotkania rozpoczął dla gospodarzy Emil Zegadło, który w przerwie meczu zastąpił Błażeja Szewczyka. Chwilę później znakomicie dysponowany tego dnia Adrian Bojda skompletował hatttricka, skutecznie wykorzystując kontratak gości. Nie mający nic do stracenia Strażacy zerwali się do ataku, co zaowocowało kolejną bramką Emila Zegadło oraz będącym ozdobą tego spotkania golem z dystansu Pawła Graffa. Podrażnieni tą sytuacją Błękitni odpowiedzieli kolejnymi trafieniami. Tym razem na listę strzelców dwukrotnie wpisał się Szymon Binkowski. A bezsprzecznym bohaterem meczu został Adrian Bojda, któremu udało się pokonać Karola Kłóśko po raz czwarty. Ostatecznie Pierściec pokonuje Dębowiec 8-3.
Podsumowanie niedzielnych spotkań rozpoczynamy od spotkania w Puńcowie. Tempo podejmowało drużynę z Rudnika. Dla gospodarzy mecz rozpoczął się idealnie, już w 5 minucie meczu bramkarza gości pokonał Maciej Szurman. W 15 minucie ten sam zawodnik miał już na swoim koncie dwa trafienia. Tym razem najlepszy strzelec Puńcowa w sytuacji sam na sam minął bramkarza i skierował futbolówkę do siatki. Po utracie bramek do głosu doszli goście, lecz ich przewaga na boisku nie została udokumentowana powiększeniem dorobku strzeleckiego. Na domiar złego dla przyjezdnych szala szczęścia w pierwszej części spotkania ewidentnie leżała po stronie gospodarzy. W 40 minucie spotkania po rzucie rożnym kolejną bramkę dla Puńcowa zdobył Paweł Seremak. Druga częśc meczu rozpoczęła się od natarcia gości, lecz i tym razem ich ataki przyniosły skutek odwrotny do zamierzonego. W 60 minucie po raz drugi do notesu sędziego, jako autor trafienia wpisał się Seremak. Chwilę później trener Wesołowski zdecydował się na zmianę w bramce, dając tym samym szanse Tomaszowi Kostorzowi. Już w jednej z pierwszych interwencji Kostorz sfaulował w polu karnym rywala, a sędzia nie miał wątpliwości dyktując rzut karny. Jedenastkę na bramkę pewnie zamienił zawodnik przyjezdnych. Parę minut później goście zdobyli swą drugą bramkę. W 85 minucie udało się im strzelić bramkę kontaktową. Jednak ostatecznie ich pogoń za wynikiem skończyła się na trzech trafieniach. Tempo Puńców po pełnej dramaturgii końcówce spotkania wygrywa 4-3.
Deszczowa aura nie oszczędziła również i Kończyc Małych. To właśnie tam, na grząskim boisku odbyło się szlagierowe spotkanie skoczowskiej B klasy pomiędzy LKSem Kończyce Małe a LKS Ochaby 96. Obie drużyny pretendujące do awansu zdawały sobie sprawę o jak wysoką stawkę toczy się ten mecz. Presja nieco paraliżujaco wpłynęła na zawodników gospodarzy. Od początku spotkania optyczną przewagę uzyskali goście z Ochab. W 17 minucie po jednej z kilku składnych akcji gości Dominik Pytel skierował głową piłkę do siatki. Stracony gol zadziałał na gospodarzy mobilizująco. Już dwie minuty po stracie bramki Kończycom udało się wyrównać, a autorem bramki został Paweł Maciorowski, który w zamieszaniu w polu karnym drużyny przyjezdnej wykazał się największym sprytem. 120 sekund później goście ponownie mogli cieszyć się z wyjścia na prowadzenie. Tym razem celną główką popisał się Patryk Kiełkowski. W 40 minucie spotkania Jarosław Jankowski po indywidualnym rajdzie prawą stroną boiska został sfaulowany w polu karnym gości. Sędzie bez wahania wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Łukasz Agata, który w poprzedniej kolejce pewnie wykorzystał rzut karnym w Iskrzyczynie. Tym razem intencję obrońcy gospodarzy świetnie wyczuł Tomasz Szkucik. Druga odsłona meczu pomimo przewagi na boisku gospodarzy nie dała wymiernego efektu w postaci klarownych sytuacji strzeleckich. Drużyna z Ochab ograniczyła się do uważnej obrony i gry z kontry. Pod bramką Szkucika zakotłowało się dopiero pod koniec spotkania, gdy to po kilku desperackich dośrodkowaniach gospodarze próbowali zdobyć bramkę wyrównującą. Ostatecznie po szalonych sześciu minutach oraz nerwowej końcówce Ochaby zwyciężyły na wyjeździe z Kończycami Małymi 2-1. Tym samym nadal zajmują trzecie miejsce. Do Kończyc tracą zaledwie punkt, a do liderujacego Wyzwolenia trzy oczka. Konfrontacje Ochab i Kończyc z Simoradzem będą decydowały o tym, która z tych drużyn awansuje.
Dodaj komentarz

